W ostatnim czasie często słyszy się o dochodzeniu przez rozmaite instytucje finansowe drobnych, najczęściej przedawnionych roszczeń. Sam właśnie przyjąłem do prowadzenia tego typu sprawę i postanowiłem się podzielić kilkoma spostrzeżeniami.

W Polsce funkcjonuje bardzo wiele instytucji na rynku finansowym, które skupują wierzytelności. Prawo cywilne dopuszcza możliwość w zasadzie swobodnego przelania wierzytelności na osobę trzecią. W praktyce odbywa się to najczęściej w ten sposób, że bank, kasa pożyczkowa, SKOK, operatorzy telekomunikacyjni lub inne podmioty prowadzące masową obsługę klientów, w przypadku gdy nie są w stanie samodzielnie wyegzekwować przysługujących im należności, sprzedają wierzytelności za określony ułamek ich wartości. Wierzytelności te skupują podmioty zajmujące się profesjonalnie taką działalnością. Są to najczęściej fundusze inwestycyjne albo innego rodzaju spółki, w tym podmioty zarejestrowane poza Polską. Nabywca wierzytelności wstępuję więc w sytuację prawną zbywcy i może samodzielnie dochodzić roszczeń, które nabył.

Niemal każde roszczenie majątkowe (z zastrzeżeniem wyjątków przewidzianych w ustawie) według prawa polskiego ulega przedawnieniu. Okresy przedawnienia są różne i zależą one od rodzaju stosunku prawnego łączącego dłużnika i wierzyciela. Przepisy szczególne wprowadzają różne terminy przedawnienia dla określonych rodzajów umów. Przykładowo roszczenia z tytułu umowy o dzieło przedawniają się z upływem dwóch lat od dnia wydania dzieła (art. 646 k.c.), podobnie jak roszczenia o wynagrodzenie za spełnione czynności w ramach umowy zlecenia przysługujące profesjonalistom, które również przedawniają się z upływem lat dwóch (art. 751 pkt 1 k.c.). Ogólne terminy przedawnienia roszczeń stosuje się w przypadkach, gdy brak jest przepisów szczególnych ustanawiających inne terminy. Ogólny termin przedawnienia roszczeń wynosi 10 lat, zaś roszczeń o świadczenia okresowe oraz związane z prowadzeniem działalności gospodarczej wynosi 3 lata (art. 118 k.c.). Bieg przedawnienia rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne – art. 120 § 1 k.c.

W przypadku pozwania do sądu o zapłatę należy w pierwszej kolejności dokonać weryfikacji tego, czy roszczenie objęte żądaniem pozwu nie uległo już przedawnieniu. Jest to o tyle istotne, że przedawnienia sąd nie bierze pod uwagę z urzędu, a zatem dopóki strona pozwana nie podniesie zarzutu przedawnienia, dopóty sąd nie będzie badał tego, czy dane roszczenie uległo przedawnieniu. Aby stwierdzić czy podniesienie zarzutu przedawnienia będzie uzasadnione, należy w pierwszej mierze ustalić z czego wynika roszczenie, którego spełnienia domaga się w pozwie powód. Czy jest to należność wynikająca z umowy kredytu, umowy pożyczki, umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych czy z jakiejkolwiek innej umowy? Roszczenia z tego typu umów są roszczeniami o świadczenia okresowe, a zatem termin ich przedawnienia wynosi 3 lata. Roszczenia stają się wymagalne z chwilą kiedy wierzyciel uzyskuje prawną możliwość żądania zaspokojenia przysługującej mu wierzytelności. Wymagalność roszczenia najczęściej wiąże się z terminem płatności danej faktury, terminem zapadalności danej raty kredytu, czy też terminem spłaty pożyczki. Od tych należy należy więc najczęściej wyliczać termin przedawnienia określonych roszczeń.

Kolejną sprawą którą warto przeanalizować jest zweryfikowanie, czy podmiot który wnosi powództwo do sądu jest do tego uprawniony, tzn. czy przysługuje mu czynna legitymacja procesowa. Często zdarza się, że podmiot który w danej sprawie występuje jako powód, nabył wierzytelność od innego podmiotu, który również mógł być którymś z kolei pośrednikiem. W niektórych sprawach zdarza się, że powód nie wykazuje, że wierzytelność, której zaspokojenia się domaga, przeszła od pierwotnego wierzyciela (np. banku) właśnie na niego. Najczęściej powodowie wykazują, że nabyli wierzytelność od innej spółki, a na podstawie dowodów załączanych do pozwu nie sposób ustalić, czy spółka od której powód nabył wierzytelność, miała w istocie do niej jakiekolwiek prawo. Dlatego w niektórych sytuacjach zasadne może okazać się postawienie zarzutu braku czynnej legitymacji procesowej po stronie powodowe, co może skutkować oddaleniem powództwa.

Poza powyższymi zarzutami pozwany może bronić się także w sposób najbardziej oczywisty, tzn. poprzez wykazanie, że roszczenie objęte żądaniem pozwu zostało przez niego spłacone, a w związku z tym nie przysługuje ono powodowi. Jednak do wykazania tych okoliczności niezbędne jest przeprowadzenie odpowiedniego dowodu np. z dokumentów takich jak potwierdzenia przelewów, czy potwierdzenia zapłaty.

Instytucje funkcjonujące na rynku finansowym coraz częściej występują z żądaniami zasądzenia nawet niewielkich kwot. Zdążają się pozwy, w których roszczenie główne wynosi po kilka złotych, a odsetki przerastają sam kapitał o kilka tysięcy procent.  Każda taka sprawa wymaga wnikliwej analizy. Postępowanie prowadzone na skutek wniesienia pozwu o zapłatę może być prowadzone w różny sposób. Niejednokrotnie zdarza się, że podmioty profesjonalne wnoszą powództwa w trybie elektronicznym. Jest to uproszczone postępowanie cywilne, w którym powód nie wnosi do sądu żadnych dokumentów papierowych, a ewentualne załączniki wymienione są jedynie z nazwy w treści pozwu. Sąd po wniesieniu tego typu pozwu może wydać nakaz zapłaty w postępowaniu elektronicznym wysyłając go następnie do strony pozwanej w tradycyjnej papierowej formie. Pozwany ma 2 tygodnie na wniesienie sprzeciwu od nakazu zapłaty. Jeżeli sprzeciw zostanie skutecznie wniesiony, wówczas sprawa zostaje przekierowana do sądu ogólnej właściwości, czyli najczęściej sądu miejsca zamieszkania pozwanego. Dalej w trybie zwyczajnym sprawę prowadzi już ten sąd i wyznacza on rozprawę. Możliwa jest także sytuacja, w której po wniesieniu powództwa do sądu elektronicznego sąd ten uzna, że brak jest przesłanek do wydania nakazu zapłaty i wówczas sam przekazuje sprawę do sądu właściwości ogólnej, który to sąd prowadzi dalej sprawę wyznaczając rozprawę.

Niezależnie od tego w jakim trybie toczy się postępowanie, bardzo ważne jest odbieranie korespondencji z sądu. Pamiętajmy – nieodebranie korespondencji wysłanej na prawidłowy adres zamieszkania nie tamuje rozpoznania sprawy, a korespondencję nie podjętą w terminie uznaje się za prawidłowo doręczoną (o ile oczywiście została wysłana na właściwy adres). Zawsze łatwiej jest bronić się w normalnym toku postępowania, jeżeli dochowane są terminy i znane argumenty strony przeciwnej. Nie odbierając korespondencji strona utrudnia sobie możliwości prowadzenia sprawy i skutecznej obrony.

Inna natomiast sytuacja występuje, jeżeli powód wskazuje sądowi niewłaściwy adres pozwanego. Wskazanie nieprawidłowego adresu może wiązać się ze zmianą miejsca zamieszkania przez pozwanego (zwłaszcza, że sprawy są wnoszone często po kilku czy kilkunastu latach) lub pomyłkami występującymi przy wielokrotnym zbywaniu wierzytelności. Jeśli sąd doręczy np. nakaz zapłaty na niewłaściwy adres, przesyłka z sądu nie zostanie odebrana, ale wróci z adnotacją nie podjęto w terminie, wówczas uznawana jest za skutecznie doręczoną a nakaz zapłaty może się uprawomocnić. Niektórzy dowiadują się o uprawomocnieniu się nakazu zapłaty dopiero od komornika, który na wniosek powoda – wierzyciela podejmie określone czynności egzekucyjne. W takiej sytuacji należy rozważyć złożenie wniosku o wznowienie postępowania i zawieszenie postępowania egzekucyjnego.

Podsumowując: każda sytuacja wymaga indywidualnej oceny. Nie warto jednak pozostawiać spraw samym sobie. Pomimo, że często wnoszone powództwa dotyczą kwot niewielkich, warto się im przyjrzeć, bo niejednokrotnie można przy podniesieniu odpowiednich zarzutów doprowadzić do oddalenia przez sąd powództwa. Zalecam przy tym konsultowanie spraw z profesjonalnymi prawnikami. Mogę przy tym zapewnić, że moja kancelaria zajmie się wszelkimi tego typu sprawami – bez względu na wartość przedmiotu każdej z nich.

Skomentuj